Arktyka – wyprawy przyrodniczo-fotograficzne Rotating Header Image

Witamy serdecznie

Jesteśmy grupą zapalonych przyrodników, podróżników i fotografów. Polarystyka to jedno z naszych zainteresowań obok badania i obserwacji życia ptaków i ssaków, geografii oraz fotografii przyrodniczej. Arktyka jest więc miejscem, w którym postanowiliśmy zorganizować kilka wypraw przyrodniczo-fotograficznych. Chcemy przybliżyć wszystkim życie zwierząt tych rejonów. Pokazać jak zachowują się na wolności, w swoim naturalnym środowisku, jakże różnym od świata miejskiego zoo.

Miejscem docelowym naszej pierwszej podróży w 2006 roku będzie Spitsbergen. Jest to największa z wysp archipelagu Svalbard, kraina wiecznej zmarzliny, nocy polarnych, suchego klimatu, niskich temperatur, skalistych wybrzeży i pól lodowcowych, ostoja niedźwiedzi polarnych, reniferów, pieśców, fok, morsów i kilkudziesięciu gatunków ptaków, “Kraj ostrych gór” – jak nazwał go XVI-wieczny podróżnik i odkrywca Willem Barents któremu obca jest jakakolwiek forma turystyki masowej.

Informacje o Arktyce

Nazwa Arktyka pochodzi od greckiego słowa ‘arktos’, czyli niedźwiedź. Rejon ten wyznaczyć można na co najmniej dwa sposoby. Pierwszy związany jest z układem Ziemi względem Słońca. Granicę Arktyki wyznacza koło podbiegunowe (66º 33′ szerokości geograficznej północnej) zamykając w sobie obszar o powierzchni 21 milionów km². Arktykę jako krainę geograficzno-klimatyczno-przyrodniczą wyznacza zarys izotermy lipca, wynoszący na lądzie 10ºC, a na morzu 5ºC. Na lądzie zbiega się ona z granicą lasu borealnego i strefy tundry. Powierzchnia Arktyki w tych granicach wynosi ok. 27 milionów km². Obszar ten składa się z rozrzuconych na Oceanie Arktycznym wysp i archipelagów oraz zlodowaconej części Eurazji i Ameryki.

Można by powiedzieć, że pierwsze wyprawy do Arktyki rozpoczęły się już przeszło trzy tysiące lat przed naszą erą kiedy to Grek Herdot wyruszył w swoją siedemnastoletnią podróż. Wspomina on potem w swoim dziele “Historia grecko-perskiej wojny” o ludach żyjących na dalekiej północy pozbawionych głów, o koźlich kopytach, całych pokrytych sierścią co przesypiają sześć miesięcy w roku. Dwa tysiące lat później Pytheas, także Grek dociera w swoich podróżach do miejsca gdzie żaglowce utkwiły w dziwnej białej masie pośród wody. Udało mu się także dopłynąć pod jakiś ląd. Najprawdopodobniej były to Szetlandy lub wybrzeże południowej Norwegii. Podróże na północ przestały jednak z wolna interesować ludzi i rejon ten stał się legendą, miejscem zwanym Ultima Thule. Wiara Greków, że istnieje tam jakiś ląd lub morze wynikała z poglądów, że Ziemia jest kulą.

Od VIII wieku na morzach północnych pojawiają się liczne łodzie żeglarzy skandynawskich. Z kronik mnichów irlandzkich można się dowiedzieć, że już w IX wieku pojawili się oni na Islandii i powstało tam szybko rozwijające się miasto – Reykjavik. Ze względu na bardzo licznie przybywających Wikingów nad wody Islandzkie bardzo bogate w ławice ryb dla utrzymania porządku wprowadzono surowe prawo: kto nie umie żyć z innymi skazany jest na wygnanie. Taki los spotkał Eryka Rudego. Został wygnany na trzy lata. Na niewielkiej łodzi dopłynął do nieznanych mu brzegów. Kiedy po trzech latach wrócił na Islandię opowiadał wszystkim o tym nowym lądzie nazwanym przez niego Grönland, czyli Zielonym Lądem w odróżnieniu od Białego (Lodowego) Lądu (Iceland). W obszarze przybrzeżnym Grenlandia była w tamtych czasach najprawdopodobniej bardziej porośnięta tundrą stąd też taka nazwa mogła mieć i w tym odzwierciedlenie. Udało mu się namówić grupę Wikingów na osiedlenie się na tym nowym lądzie. Pomimo zimy trwającej 10 miesięcy rozwija się kilka osad w południowo-zachodniej i zachodniej części Grenlandii (w rejonie współczesnej osady Julianenhaab). Wiek XI i XII to wiek wielkiego rozkwitu gospodarczego osad Wikingów w tym rejonie. Skóry zwierząt polarnych, kły morsów sprzedawane są w Europie a z niej przywożone drzewo i inne niezbędne materiały do życia. W tym samym czasie Wikingowie pływają także w inne rejony. Najprawdopodobniej jednemu z nich, Leifowi Szczęśliwemu (syn Eryka Rudego) udaje się dopłynąć do Ameryki w rejonie Labradoru. Wiek XIII przynosi koniec przebywania Wikingów na Grenalndii. Złe kontakty handlowe z Europą, epidemia czarnej ospy z Norwegii zawleczona na statkach, zacięte walki z Eskimosami dziesiątkują i wypierają Wikingów z tego rejonu.

Średniowiecze to w zdobywaniu informacji o świecie czas zacofania. Twierdzenia o płaskiej ziemi, baśnie o krajach gdzie cały czas pali słońce oraz takie gdzie nigdy go nie ma powodują, że ludzie po jakimś czasie zasiedlają daleka północ dziwnymi stworami. Na szczęście nie trwa to aż tak długo a wraz z rozpowszechnieniem się żagli i wynalazkiem busoli w ludziach pojawia się ponownie duch wielkich podróży. Mobilizuje je poszukiwanie możliwości handlu ze wschodem. Nadchodzi więc czas wielkich odkryć oraz niezwykłych podróży Marco Polo, Krzysztofa Kolumba, Vasco da Gama, Fernando Magellan i wielu innych. Hiszpania i Portugalia stają się wielkimi potęgami morskimi i w 1493 roku papież Aleksander VI aby utrzymać pokojowe stosunki dzieli nowo odkryte ziemie między te dwa państwa (bulia Linea di mercatione). Od tej chwili państwa te nakładają wysokie podatki na statki które płyną po ich wodach po towary wschodu. Jak ktoś nie chce ich płacić to stawiany jest pod trybunałem Świętej Inkwizycji. Na dodatek pojawia się jakby globalna gorączka złota. Pobudziła ona Anglików i Holendrów do nowych wypraw morskich. Jako, że drogi od południa są we władaniu Hiszpanii i Portugalii to zaczynają coraz częściej patrzeć na północ, na Mare Congelatum. Jako, że Ziemia jest kulą to najkrótsze drogi do Azji powinny być właśnie tam. Rozpoczyna się wiec nowy etap odkryć w Arktyce – poszukiwanie Przejścia Północno-Wschodniego oraz Przejścia Północno-Zachodniego.